#3 Kompetencje przyszłości zaczynają się od zmiany perspektywy
Beata Magdziarz
Cztery umysły, które poszerzyły moje spojrzenie na rzeczywistość
Trzeci artykuł z serii „Architektura Kariery w praktyce”.
Każda z siedmiu kompetencji przyszłości, o których pisałam w pierwszym artykule, zakłada coś, czego rzadko uczymy się wprost: umiejętność spojrzenia na sytuację z innego miejsca niż własne. Bez niej myślenie strategiczne zamyka się w jednym scenariuszu, empatia poznawcza zostaje deklaracją, a łączenie kompetencji kończy się na tym, co już znamy. Tę umiejętność można rozwijać na trzech poziomach: uważności wobec tego, co nas otacza, gotowości do podważania własnych przekonań i odwagi łączenia dziedzin, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego.
W lutym 2015 roku internet podzielił się z powodu sukienki. Zdjęcie sukienki, którą matka panny młodej kupiła na wesele córki, trafiło do sieci z prostym pytaniem o jej kolor. Część oglądających widziała ją jako niebiesko-czarną, część jako biało-złotą, i jedni, i drudzy byli pewni swojego. W ciągu kilku dni zdjęcie obejrzały dziesiątki milionów osób, spory przeniosły się do biur i domów, a pytaniem zajęli się badacze percepcji. Sukienka była niebiesko-czarna. Ciekawsze okazało się jednak, dlaczego tak wielu widziało ją inaczej. Zdjęcie nie zdradza, w jakim świetle zostało zrobione, więc mózg uzupełnia tę lukę sam. Kto nieświadomie zakłada, że sukienka stoi w cieniu, „odejmuje” niebieskawą poświatę i widzi biel ze złotem.
W rozmowach w pracy i poza nią rzadko mamy tak wyraźny dowód, że patrzymy na to samo i widzimy co innego. Nikt nie pokazuje zdjęcia i nikt nie tłumaczy, skąd bierze się różnica. Zostaje pewność, że własna interpretacja jest po prostu opisem tego, co widać.
Umiejętność zauważenia założenia, przez które patrzymy, nazywam kompetencją przyszłości, a ponieważ to określenie pada dziś bardzo często, chcę je uzasadnić. Sztuczna inteligencja sprawia, że odpowiedzi stają się coraz tańsze i łatwiej dostępne. Rośnie więc wartość tego, czego nie da się w całości oddać modelowi: umiejętności postawienia problemu z innej strony, zanim zaczniemy szukać rozwiązania. Kto widzi sytuację tylko z jednego miejsca, zada AI jedno pytanie i dostanie jedną, nawet bardzo dobrą, odpowiedź.
Działa tu też mniej oczywisty mechanizm. Modele językowe mają skłonność do przyznawania racji pytającemu. Jeśli w pytaniu zawrę własną interpretację, dostanę jej dopracowaną wersję, płynną i przekonującą. AI może poszerzać perspektywę, ale tylko wtedy, gdy świadomie o to poproszę: o najmocniejszy argument przeciwko mojemu stanowisku albo o opis sytuacji oczami osoby, której decyzja dotyczy najbardziej. W przeciwnym razie dostaję potwierdzenie tego, co już myślałam, tylko lepiej sformułowane.
W poprzednim artykule z tej serii pisałam o kreatywności jako kompetencji strategicznej i o łączeniu doświadczeń z różnych dziedzin w spójny wzór. Tym razem oprę się na twórcach, którzy ze zmiany perspektywy uczynili sposób pracy.
Kreatywność łatwo sprowadzać do efektu tworzenia. Dla mnie to przede wszystkim sposób patrzenia na świat, którego uczą mnie artyści, projektanci, muzycy i twórcy nowych technologii zdolni przesunąć granicę tego, co uznajemy za oczywiste. Nie szukam u nich gotowych odpowiedzi. Pytania od dawna są ważną częścią mojego życia: interesują mnie filozofia, psychologia i fundamenty naszych wartości, a jako certyfikowana mentorka pracuję z nimi także zawodowo. Ci twórcy poszerzają pole tej refleksji, pokazują mi nowe punkty widzenia i sprawiają, że znane pytania wracają w nieoczywistych kontekstach.
W świecie, w którym coraz łatwiej zamknąć się we własnych przekonaniach, największą przewagą może okazać się gotowość, by naprawdę zobaczyć drugą osobę. Zmiana perspektywy nie wymaga rezygnacji z własnego zdania. Wymaga odwagi, by na chwilę przestać uważać je za jedyne możliwe.
To, czy potrafimy wejść w buty drugiego człowieka, zależy od dobrej woli, ale też od funkcji poznawczych, które zmieniają się na różnych etapach życia i które da się świadomie wzmacniać. Wrócę do tego pod koniec tekstu, bo właśnie tam zaczyna się praktyka.
Moja relacja ze sztuką nie kończy się na obcowaniu z dziełami innych twórców. Sama maluję (jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj na mój profil o sztuce), dlatego estetyka i intymność procesu twórczego są mi szczególnie bliskie. Kiedy pracuję nad obrazem, wielokrotnie zmieniam perspektywę: oddalam się, wracam do detalu, rezygnuję z pierwotnego założenia i sprawdzam, czy to, co powstaje, rzeczywiście wyraża emocje, sens i wartości, którymi chcę się podzielić. Ten proces nauczył mnie, że wyraźna wizja efektu nie wymaga trzymania się jednej drogi. Swobodna zmiana punktu widzenia często pozwala szybciej dotrzeć do sedna, i to zarówno w obrazie, jak i w każdym większym projekcie.
Z czasem odkryłam, że bardziej niż dzieła pociągają mnie umysły, które za nimi stoją: ich sposób widzenia, wybory życiowe, momenty przełomu, upór, a czasem i ekscentryczność. Im głębiej wchodzę w te biografie, tym wyraźniej widzę, że za niezwykłą pracą niemal zawsze stoi równie niezwykła, kręta droga.
Z każdej z tych historii zabieram przede wszystkim sposób myślenia, który da się przenieść do zupełnie innego życia, w tym do mojego, a mam nadzieję, że i do Twojego.
Wybrałam cztery osoby, których historie i sposób pracy polecam jako punkt wyjścia do własnych poszukiwań, i podzieliłam je na trzy części: zauważyć więcej, zakwestionować oczywistość i połączyć odległe światy. Jedno zastrzeżenie, zanim zaczniemy. Pod słowem „perspektywa” kryją się tu trzy różne rzeczy: sposób, w jaki postrzegamy, sposób, w jaki interpretujemy, i zdolność zrozumienia, jak sytuację widzi ktoś inny. Sztuka bardzo dobrze trenuje dwie pierwsze. Trzecia wymaga czegoś więcej i do niej wracam w ostatniej części tekstu.
W artykule:
I. Zauważyć więcej
Kreatywność zaczyna się wcześniej, niż powstaje pomysł
Zanim pojawi się idea, musi wydarzyć się coś znacznie mniej spektakularnego: trzeba coś zauważyć. Dźwięk, napięcie, detal, zmianę światła albo niewygodne pytanie, obok którego inni przejdą obojętnie. Twórczość zaczyna się więc dużo wcześniej niż przy biurku, w studiu czy przed pustym płótnem, bo już w tym, jak jesteśmy obecni w świecie.
Rick Rubin. Cisza, w której rodzą się największe hity
Miał dwadzieścia lat, mieszkał w akademiku NYU i nie umiał grać na żadnym instrumencie, kiedy razem z Russellem Simmonsem założył Def Jam Recordings, wytwórnię, która zmieniła oblicze światowej muzyki. Od tamtej pory produkował Johnny’ego Casha, Beastie Boys, Adele, Metallikę, Jaya-Z i Kanye Westa, nigdy nie siadając za konsoletą i nigdy nie ucząc się nut. Jego rolą zawsze było słuchanie, uważniejsze niż czyjekolwiek inne w pokoju.
Gdybym miała wskazać jedną osobę z tych czterech, która najmocniej sprowokowała mnie do innego spojrzenia, byłby to właśnie on. Zmienił nie tylko mój sposób myślenia o kreatywności, ale też podejście do podejmowania decyzji.
Moje spotkanie z Rickiem Rubinem zaczęło się od książki „The Creative Act: A Way of Being” (polski tytuł: „Akt twórczy. Nowy sposób bycia”). Trafiłam na książkę o uważności, gotowości na pojawiającą się ideę i wewnętrznym stanie, z którego rodzi się twórczość. Możecie ją kojarzyć: jasnoszara okładka z charakterystycznym czarnym okręgiem i kropką pośrodku. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, bardzo polecam, z jednym zastrzeżeniem. To lektura, która wymaga świadomej obecności i czujności. Czytana w biegu niewiele daje.
Czytałam ją wolno, czasem wracając do jednego rozdziału kilka razy, bo pozornie proste zdania przy każdym kolejnym czytaniu otwierały inne piętro refleksji. To, co przy pierwszym podejściu brzmiało jak myśl o sztuce, przy trzecim stawało się myślą o przywództwie, o decyzjach, które akurat podejmowałam, a czasem po prostu o życiu.
Najbardziej poruszyło mnie jego podejście do roli artysty. Twórca nie musi za wszelką cenę wymyślać czegoś, czego wcześniej nie było. Jego zadaniem jest raczej rozwijanie wrażliwości na to, co już próbuje się ujawnić. Ta myśl przesunęła coś w moim rozumieniu kreatywności: zamiast pytać wyłącznie, co mogę stworzyć, zaczęłam częściej pytać, czego jeszcze nie zauważam.
Książka obudziła też moją ciekawość samego autora. Zaczęłam oglądać wywiady z Rubinem, słuchać, jak mówi, obserwować jego pauzy i sposób budowania myśli. Zafascynowało mnie, że ktoś, kto pracował z największymi nazwiskami w muzyce, tak wiele miejsca poświęca ciszy, intuicji i jakości uwagi. Język, jakim twórca opisuje świat, potrafi dać więcej niż gotowy zestaw zasad, dlatego poniżej dołączam rozmowy, które zatrzymały mnie najdłużej. Czasem jedno zdanie z wywiadu otwiera nowy trop i zostaje ze mną na długo.
Jest jedno jego zdanie, do którego wracam regularnie: „Wystrzegaj się założenia, że sposób, w jaki pracujesz, jest najlepszy tylko dlatego, że tak pracowałeś do tej pory”. Rubin mówi o sposobie pracy, ale to zdanie równie dobrze opisuje sposób, w jaki myślimy o innych. Zakładamy, że wiemy, czego potrzebuje druga strona, bo tak było do tej pory, i rzadko to sprawdzamy.
Co z tym zrobić: sprawdź, ile naprawdę wiesz o perspektywie innych
Wybierz projekt, decyzję lub problem, nad którym teraz pracujesz. Pomyśl o dwóch osobach, które patrzą na tę sytuację z innej strony. Może to być osoba, dla której tworzysz rozwiązanie, oraz ktoś, kto będzie je realizować.
Krok 1. Zapisz perspektywy, które sobie wyobrażasz
Najpierw zapisz, na czym Twoim zdaniem polega problem. Następnie opisz perspektywę każdej z wybranych osób. Co według Ciebie jest dla niej najważniejsze? Co może utrudniać jej osiągnięcie celu? Jakich faktów może nie dostrzegać druga strona? Na tym etapie opieraj się wyłącznie na własnych przypuszczeniach.
Krok 2. Porozmawiaj i sprawdź
Porozmawiaj z tymi osobami. Nie przedstawiaj od razu swojego pomysłu ani zapisanych założeń. Poproś każdą z nich o opisanie sytuacji własnymi słowami. Zapytaj, co uważa za najważniejsze, co naprawdę utrudnia osiągnięcie celu i czego inni mogą nie zauważać.
Po rozmowach porównaj odpowiedzi z notatkami z kroku 1. Zaznacz punkty zbieżne oraz te, w których Twoje wyobrażenie różniło się od rzeczywistej perspektywy rozmówców. Sprawdź, czy nadal tak samo definiujesz problem. To ćwiczenie pokazuje, że perspektywa, którą przypisujemy drugiej osobie, często nie jest perspektywą, którą ona rzeczywiście ma. Dopiero rozmowa pozwala zobaczyć tę różnicę, zanim zaczniesz pracować nad rozwiązaniem.
Być może myślisz teraz: „Nie mam czasu na takie ćwiczenia”. Ale ile czasu zajmuje Ci później wyjaśnianie nieporozumień, poprawianie nietrafionych rozwiązań albo wracanie do rozmowy, po której każda strona zrozumiała coś innego? Stawką jest Twój czas, energia i jakość relacji w pracy i poza nią. Jedno pytanie zadane zamiast przyjętego z góry założenia może pomóc przerwać powracający spór, ustalić, czego naprawdę potrzebuje druga osoba, albo uniknąć pracy nad rozwiązaniem niewłaściwego problemu. Spróbuj przy jednej sprawie, która teraz Cię absorbuje. Sprawdź, co zmieni się, gdy zamiast zakładać, po prostu zapytasz.
Warto zacząć od:
- Rick Rubin, „The Creative Act: A Way of Being” (2023), książka, od której zaczęła się dla mnie ta cała historia.
- ▶ Rick Rubin: Legendary Music Producer | Lex Fridman Podcast #275 Dwie godziny rozmowy o sztuce, uwadze i pracy z artystami. Ten odcinek zatrzymał mnie najdłużej.
- ▶ How to Access Your Creativity | Rick Rubin, Huberman Lab Najbardziej konkretna rozmowa o tym, jak praktycznie usłyszeć pomysł, zanim jeszcze zaistnieje.
Marina Abramović. Sztuka bycia obecną
W 2010 roku w nowojorskim MoMA (Museum of Modern Art) Marina Abramović stworzyła performance „The Artist Is Present”. Przez niemal trzy miesiące, łącznie ponad 700 godzin, siedziała w ciszy w muzealnym atrium. Naprzeciwko niej stało jedno wolne krzesło. Każdy zwiedzający mógł na nim usiąść i bez słów spotkać się z jej spojrzeniem, a kolejki chętnych ciągnęły się przez muzeum. Artystka sprowadziła sztukę do najprostszego gestu: pełnej obecności wobec drugiego człowieka. Na co dzień otaczają nas bodźce, komentarze i ruch, a Abramović usunęła wszystko, za czym można się schować. Nie było dekoracji, narracji ani wyjaśnienia. Został człowiek naprzeciw drugiego człowieka i czas, którego nie dało się przyspieszyć. W tak ogołoconej sytuacji uwaga przestaje być tylko warunkiem spotkania i sama staje się doświadczeniem, które potrafi głęboko poruszyć.
W trakcie performance’u naprzeciwko artystki usiadł też jej były partner, Ulay, z którym ponad dwadzieścia lat wcześniej zakończyła wspólną drogę wędrówką po Wielkim Murze Chińskim. Wyruszyli z jego przeciwnych krańców, żeby po trzech miesiącach spotkać się pośrodku i się pożegnać.
Bliżej poznałam jej sztukę dopiero w 2025 roku w Wiedniu. Zachwyciła mnie i zadziwiła jednocześnie, a towarzyszył temu niepokój i pytanie, dlaczego działania pozornie tak proste wywołują aż tak silną reakcję. Wyszłam z potrzebą zrozumienia kobiety, która potrafiła uczynić materiałem artystycznym własne ciało, granice wytrzymałości, ciszę, relację i czas. Zaczęłam poznawać jej historię.
Ta biografia uświadomiła mi, jak wiele znaczy poznawanie drogi twórcy, a nie tylko efektu jego pracy. Fragment zobaczony na wystawie potrafi zaintrygować, ale dopiero kolejne decyzje i zwroty w życiu artystki pozwalają dostrzec większy wzór. Dzieło nie powstaje w próżni, jest częścią czyjejś transformacji. Abramović przesuwa granicę sztuki, a jednocześnie zmienia sposób myślenia o relacji, uwadze i odwadze bycia naprawdę obecną.
W codziennej pracy najbliżej doświadczenia z MoMA jest rozmowa w cztery oczy. Wiele takich rozmów toczy się przy laptopie otwartym na kolejnej sprawie i z myślą o następnym spotkaniu. Druga strona zwykle to wyczuwa i mówi mniej, ostrożniej, bardziej pod oczekiwania. Abramović pokazuje skrajną wersję czegoś, co na co dzień jest dostępne w małej dawce: kilkanaście minut uwagi bez przerywania i bez układania w głowie odpowiedzi. Często dopiero wtedy słychać, z czym ktoś naprawdę przyszedł.
Jeśli zainteresowała Cię Marina, warto zajrzeć:
- „The Artist Is Present” (2012, reż. Matthew Akers), dokument o retrospektywie w MoMA, dostępny m.in. na HBO Max. Fragmenty i zwiastun znajdziesz na YouTube pod tym tytułem.
- Rozmowy z Mariną Abramović na kanale Louisiana Channel (Louisiana Museum of Modern Art) na YouTube, krótkie, intymne wywiady, w tym „How to Drink a Glass of Water” i rozmowa z 2017 roku o pięćdziesięciu latach jej pracy.
- Historia „The Great Wall Walk” (1988) z Ulayem, opisana w jej książce „Walk Through Walls: A Memoir” (2016) i we wspomnianym dokumencie.
II. Zakwestionować oczywistość
Nowa perspektywa pojawia się wtedy, gdy przestajemy ufać pierwszej interpretacji
Patrzymy przez filtry zbudowane z doświadczeń, przekonań i przyzwyczajeń, których zwykle nie zauważamy, dlatego wydaje nam się, że widzimy świat takim, jaki jest. Sukienka z 2015 roku pokazała to na milionach oglądających. Daan Roosegaarde robi coś podobnego z przestrzenią, w której żyjemy na co dzień: podważa oczywistość, której zwykle nikt nie kwestionuje, i pokazuje, co staje się widoczne, gdy z czegoś zrezygnujemy.
Daan Roosegaarde. Piękno, które bierze odpowiedzialność
Daan Roosegaarde to holenderski artysta, który łączy design, technologię i myślenie o środowisku, a jego projekty nie kończą się na estetycznym efekcie. Próbują odpowiadać na realne problemy przestrzeni, powietrza, energii i jakości życia. Jednym z ciekawszych jego projektów jest „Seeing Stars”, który traktuje gwiazdy i widok nocnego nieba jako wspólne dziedzictwo ludzkości. Projekt polegał na całkowitym wygaszeniu zbędnych świateł ulicznych, billboardów reklamowych oraz oświetlenia domowego w wybranych miejscowościach. Miał zwrócić uwagę na problem „zanieczyszczenia światłem”. Inicjatywa miała też pomóc mieszkańcom odzyskać łączność z naturą oraz zbliżyć do siebie lokalne społeczności, dając im rzadką okazję do wspólnego podziwiania czystego kosmosu z własnych ulic.
O swoich projektach opowiadał nie tylko ze sceny TED, ale też na Love Tomorrow Summit 2026 (link do nagrania). Dla ciekawych: to jednodniowy festiwal innowacji, który na terenie Tomorrowland w belgijskim Boom organizują twórcy tego słynnego festiwalu muzycznego. Zamiast koncertów są tam rozmowy o zrównoważonym rozwoju, technologii i przyszłości, prowadzone w tej samej, widowiskowej scenerii, w której latem bawi się kilkaset tysięcy uczestników.
Projekt „Seeing Stars” przypomina mi, że zmiana perspektywy nie zawsze wymaga dodawania nowych rozwiązań. Czasem trzeba usunąć to, co zasłania widok, żeby znów dostrzec coś, co było obecne przez cały czas. W organizacjach odpowiednikiem takiego wygaszenia bywa przegląd cyklicznych spotkań i raportów. Część z nich powstała kiedyś dla problemu, którego już nie ma i od tamtej pory zajmuje czas, w którym można by zobaczyć coś ważniejszego.
III. Połączyć odległe światy
Najciekawsze idee powstają dziś pomiędzy dyscyplinami
Pierwsza zmiana perspektywy polega na zauważaniu, druga na podważaniu własnych interpretacji. Trzecia zaczyna się wtedy, gdy przestajemy pilnować granic między dziedzinami, a sztuka spotyka się z danymi, technologia z wyobraźnią, a algorytm z wrażliwością twórcy. Na tych przecięciach widzę dziś najciekawsze obszary twórczości.
Refik Anadol. Co widzi maszyna, kiedy śni?
W maju 2022 roku, a potem ponownie w 2023, Refik Anadol pokrył całą fasadę Casa Batlló w Barcelonie, zaprojektowanego przez Gaudiego domu wpisanego na listę UNESCO, animacją wygenerowaną przez sztuczną inteligencję na podstawie miliarda zdjęć budynku i miasta. Projekcję na żywo obejrzało ponad sto dwadzieścia pięć tysięcy osób, a nagrania z niej zalały media społecznościowe na całym świecie. Praca (cyfrowe dzieło, które zmienia się w czasie rzeczywistym) została sprzedana na aukcji Christie’s jako NFT za 1,3 miliona dolarów.
Refik Anadol traktuje dane jak materiał artystyczny, a algorytm jak nowe narzędzie wyobraźni. Jego prace fascynują mnie, bo wydobywają dane z tabel, serwerów i abstrakcyjnych systemów, nadając im ruch, światło, skalę i emocjonalność. Informacja zamienia się w doświadczenie.
W ubiegłym roku widziałam podobne widowisko w wiedeńskim Museum of Change (MOC), plenerowym muzeum sztuki AI. Na ścianach zabytkowego dziedzińca sztuczna inteligencja na żywo generowała stale zmieniające się wizualizacje i muzykę. Jeśli będziecie w Wiedniu, warto to zobaczyć.
W dyskusji o sztucznej inteligencji często pojawia się pytanie, czy technologia zastąpi twórcę, a Refik Anadol otwiera inne: co nowego możemy zobaczyć, kiedy człowiek i technologia zaczną wzajemnie poszerzać swoje możliwości?
Ta zmiana pytania jest szczególnie ważna dla każdego, kto wdraża AI. Refik Anadol nie prosi modelu o gotowy obraz. Decyduje, na jakich danych model się uczy, które wyniki zostają, a które odrzuca i w jakiej przestrzeni pokazuje efekt. Wartość jego pracy leży właśnie w tych wyborach. W wielu organizacjach widać odwrotny odruch: oczekiwanie, że narzędzie samo rozstrzygnie, co jest ważne. Efektem bywa dużo treści i mało decyzji.
Zanim zobaczysz cudzą perspektywę, zauważ własną
Wróćmy na chwilę do sukienki z 2015 roku. Ci, którzy widzieli biel i złoto, nie byli nieuważni. Nie wiedzieli po prostu, że ich mózg sam zdecydował, w jakim świetle stoi sukienka. Historie twórców, o których pisałam, opierają się na podobnej, łatwej do przeoczenia obserwacji: żeby zmienić perspektywę, trzeba najpierw zauważyć, że się ją ma. Brzmi banalnie, ale w praktyce bywa to najtrudniejszy krok. Wiele osób nie odrzuca cudzego punktu widzenia. Po prostu go nie widzi, bo własna interpretacja wydaje się jedynym możliwym opisem sytuacji. Widać to w zespołach, w rodzinach i w debacie publicznej. Rozmówcy dużo mówią, argumentują, przekonują, a rozmowa nie posuwa się ani o krok, bo każda ze stron opisuje inny problem, będąc pewną, że chodzi o ten sam.
Szczególnie dotyczy to osób z mocno utrwalonymi przekonaniami, w jakiejkolwiek dziedzinie: w sposobie zarządzania, wychowaniu dzieci, ocenie technologii czy polityce. Im silniejsze przekonanie, tym bardziej przypomina rzeczywistość i tym łatwiej zapomnieć, że jest tylko jednym z jej możliwych opisów. Dlatego praca nad rozumieniem innych perspektyw jest potrzebna również tym, którzy czują, że jej nie potrzebują i zwykle bywa niewygodna. Ten dyskomfort nie oznacza, że robimy coś źle. Często jest pierwszym sygnałem, że dotknęliśmy czegoś, co dotąd pozostawało poza polem widzenia.
Dlaczego umysł tak łatwo zlewa myśl z rzeczywistością
W psychologii poznawczo-behawioralnej, a szczególnie w terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) rozwijanej przez Stevena C. Hayesa, funkcjonuje pojęcie fuzji poznawczej. Opisuje stan, w którym myśl przestaje być myślą i zaczyna być traktowana jak fakt. „Ten projekt się nie uda”, „on zawsze się spóźnia”, „młodzi nie chcą pracować”, „starsi nie rozumieją technologii”. Kiedy jesteśmy z taką myślą zlani, nie sprawdzamy jej, tylko działamy tak, jakby była prawdą. A skoro jest prawdą, cudza perspektywa wydaje się zwyczajnie błędna.
Przeciwieństwem jest defuzja, czyli odzyskanie dystansu do własnych myśli. Najprostsza technika polega na dodaniu przed myślą krótkiego zwrotu: „mam myśl, że…”. Zamiast „ten projekt się nie uda” mówisz sobie „mam myśl, że ten projekt się nie uda”. Treść zostaje ta sama, zmienia się Twoje położenie wobec niej. Pojawia się przestrzeń, w której można zapytać, skąd ta myśl się wzięła i co jeszcze mogłoby być prawdą.
Funkcje poznawcze, na których opiera się zmiana perspektywy
Wejście w buty drugiego człowieka często traktujemy jak cechę charakteru: ktoś jest empatyczny albo nie. Neuropsychologia pokazuje coś bardziej konkretnego i bardziej optymistycznego. Przyjmowanie cudzej perspektywy opiera się na tak zwanych funkcjach wykonawczych, czyli tej części funkcji poznawczych, która pozwala świadomie kierować uwagą i zachowaniem. Adele Diamond, jedna z najczęściej cytowanych badaczek tego obszaru, wyróżnia trzy podstawowe:
- Hamowanie (kontrola inhibicyjna), czyli zdolność wstrzymania automatycznej reakcji. Bez niej pierwsza interpretacja od razu staje się odpowiedzią.
- Pamięć robocza, która pozwala utrzymać w głowie kilka informacji naraz, a więc trzymać obok siebie własny punkt widzenia i cudzy, zamiast natychmiast zastępować jeden drugim.
- Elastyczność poznawcza, czyli umiejętność przełączania się między perspektywami i zmiany sposobu myślenia, kiedy zmieniają się okoliczności.
Te funkcje działają jak infrastruktura. Słabną w stresie, przy zmęczeniu, braku snu i pod presją czasu, a więc dokładnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy zrozumieć drugą stronę: w konflikcie, w trudnej rozmowie, przy ważnej decyzji. Są też warunkiem zrozumienia własnej perspektywy. Trudno zobaczyć, z jakiego miejsca patrzę, jeśli nie potrafię na chwilę się z niego wycofać.
Co utrudnia nam spojrzenie z innej perspektywy
Wszyscy żyjemy dziś w środowisku, które świetnie trenuje szybkie przełączanie uwagi, ale rzadko wymaga dłuższego utrzymania w głowie dwóch sprzecznych stanowisk. Algorytmy podsuwają treści zgodne z tym, co już lubimy i w co wierzymy, więc z naprawdę inną perspektywą można się nie zetknąć przez długi czas. Młodsze pokolenia nie znają innego środowiska i wnoszą do niego także swoje mocne strony. Widzę w młodszych osobach znacznie większą otwartość na różnorodność stylów życia i tożsamości niż w moim pokoleniu. Akceptacja różnorodności jest jednak inną umiejętnością niż zrozumienie kogoś, kto myśli zupełnie inaczej o sprawie, która jest dla nas ważna. Tę drugą musimy trenować świadomie, niezależnie od wieku: w rozmowach z osobami spoza własnej bańki, w czytaniu dłuższych tekstów, w zadawaniu pytań, zanim pojawi się ocena.
W dorosłym życiu zawodowym korzystamy zarówno z funkcji poznawczych, jak i z coraz większego doświadczenia. Ale właśnie to doświadczenie potrafi nas też ograniczać. Im lepiej znamy swoją dziedzinę, tym łatwiej uznać sprawdzony sposób działania za jedyny sensowny i tym trudniej dostrzec możliwości wykraczające poza znane schematy. Erik Dane, profesor zachowań organizacyjnych w Olin Business School na Washington University w St. Louis, opisał tę pułapkę jako okopanie poznawcze (cognitive entrenchment) w opublikowanym w 2010 roku artykule „Reconsidering the Trade-off Between Expertise and Flexibility: A Cognitive Entrenchment Perspective”. Wiedza daje nam przewagę, ale przywiązanie do tego, co już wiemy i umiemy, może sprawić, że przestaniemy zauważać inne możliwości.
Jak ćwiczyć zmianę perspektywy na co dzień
Proponuję trzy sposoby, po jednym dla każdego z poziomów, od których zaczęłam ten tekst. Wybierz ten, który najbardziej Cię zaciekawi, i wypróbuj go przy najbliższej okazji.
- Zauważyć więcej: naucz się czegoś nowego i wymagającego. Oglądasz tutorial i wszystko wydaje się proste. Dopiero gdy próbujesz samodzielnie zmontować film, zagrać kilka akordów albo napisać pierwszy program, okazuje się, czego jeszcze nie umiesz. Właśnie do takiej próby zachęcam: wybierz coś, co Cię ciekawi, ale czego nie potrafisz jeszcze zrobić. Nie musisz od razu świetnie sobie radzić ani zamieniać nowego zainteresowania w kolejny projekt do pokazania światu. Daj sobie czas na błędy, szukanie innych sposobów i stopniowe postępy. Wybierz coś, co naprawdę chcesz umieć, i pozwól sobie przez chwilę nie wiedzieć, jak to zrobić. Kiedy czegoś nie umiesz, zaczynasz zauważać szczegóły, które wcześniej umykały.
- Zakwestionować oczywistość: spójrz z dystansu i poszukaj tego, co Ci przeczy. Kiedy trudno Ci zdecydować, co zrobić, wyobraź sobie, że z podobną sprawą przychodzi do Ciebie bliska osoba. O co najpierw ją zapytasz? Co doradzisz jej sprawdzić, zanim podejmie decyzję? Zapisz odpowiedź, a potem wróć do własnej sytuacji i zobacz, czy pojawiło się coś, co wcześniej umykało Twojej uwadze. To ćwiczenie ma solidne podstawy w badaniach. Igor Grossmann i Ethan Kross opisali zjawisko, które nazwali paradoksem Salomona: o cudzych problemach rozumujemy mądrzej niż o własnych, a spojrzenie na własną sytuację z dystansu pozwala tę różnicę zmniejszyć. Gdy masz już wyrobione zdanie, zatrzymaj się przy pytaniu: „Co mogłoby pokazać, że się mylę?”. Poszukaj informacji, która nie pasuje do Twojej oceny, albo zapytaj kogoś, kto widzi tę sprawę inaczej, na czym opiera swoje stanowisko. Nie chodzi o to, żeby na siłę zmieniać zdanie ani uznawać wszystkie opinie za równie trafne. Sprawdź po prostu, czy Twoja ocena uwzględnia także to, co jej przeczy, a nie tylko to, co ją potwierdza.
- Połączyć odległe światy: pożycz perspektywę z innej dziedziny. Weź problem, nad którym teraz pracujesz, i zastanów się, jak podszedłby do niego ktoś z zupełnie innego świata: architekt, ogrodnik, muzyk, lekarz albo nauczycielka w przedszkolu. Daan Roosegaarde zapytałby, co trzeba usunąć, żeby zobaczyć więcej. Refik Anadol zapytałby, na jakich danych opiera się Twój obraz sytuacji i które z nich zostały pominięte. Zapisz trzy takie spojrzenia, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się dziwne. Zwykle przynajmniej jedno z nich odsłania założenie, które do tej pory było niewidoczne. Pamiętaj tylko, że to ćwiczenie poszerza Twoje myślenie o problemie, ale nie mówi nic o tym, jak widzą go osoby, których problem dotyczy. To sprawdzisz wyłącznie w rozmowie.
Transformacja zaczyna się od pojedynczych momentów, po których nie wracamy już do dawnego sposobu myślenia
Kiedy patrzę na tych twórców, fascynuje mnie moment, w którym każde z nich przestało ufać dotychczasowemu sposobowi myślenia: spotkanie, strata, decyzja, po której nie dało się już wrócić do poprzedniej wersji siebie.
Sama coraz uważniej przyglądam się takim momentom, we własnej historii i w historiach osób, które mentoruję. Bardziej niż sam przełom interesuje mnie to, co pozwala zobaczyć własną sytuację inaczej. Czasem jest to rozmowa, która zostaje w głowie na długo. Czasem pytanie, opór wobec dotychczasowego kierunku albo nagłe odkrycie, że odpowiedź, której szukaliśmy, zależy od tego, z jakiego miejsca patrzymy. Właśnie wtedy perspektywa przestaje być abstrakcyjnym pojęciem i zaczyna realnie wpływać na nasze wybory.
Dlatego w mojej książce „Me + My Manager. Nowoczesny język przywództwa w erze AI” będę badać ten mechanizm znacznie szerzej, razem z własną historią transformacji, która, jak każda prawdziwa, nie przebiegała po linii prostej. Jeśli chcesz poznać ideę książki, kliknij tutaj.
Praktyczny booster o tym, jak wykorzystać zmianę perspektywy w codziennej pracy nad projektami, znajdzie się w moim powstającym kursie cyfrowym, którego premiera już wkrótce 😊 (obserwuj mój profil IG i bądź na bieżąco)
Zacznij od jednej nowej perspektywy
Nie trzeba poznać wszystkich czterech historii naraz. Wystarczy wybrać jedną osobę, przeczytać książkę, obejrzeć rozmowę albo stanąć przed dziełem bez pośpiechu i zobaczyć, co się wydarzy.
A jeśli czujesz, że inne perspektywy przychodzą Ci z trudem, zacznij od ćwiczenia przy historii Ricka Rubina: od rozmowy z jedną osobą, która myśli inaczej niż Ty, z jednym celem, żeby naprawdę ją zrozumieć.
Na początku pisałam, że zmiana perspektywy jest warunkiem dla pozostałych kompetencji przyszłości. Najwyraźniej widać to w myśleniu strategicznym: plan zbudowany z jednego miejsca obserwacji ma jeden scenariusz, nawet jeśli wygląda na kompletny. Podobnie jest w pracy z AI, które odda w odpowiedzi tyle perspektyw, ile zmieściło się w pytaniu.
Być może nic nie zmieni się od razu, ale jedna myśl pozostanie w pamięci, zacznie pracować i wróci podczas rozmowy, podejmowania decyzji albo projektowania kolejnej zmiany.
Jeśli po lekturze ktoś w zespole zapyta, dlaczego nagle zadajesz więcej pytań, wiesz, gdzie go odesłać 😉
Dobrego patrzenia!
FAQ
Kompetencje przyszłości to umiejętności, które pozwalają działać skutecznie w świecie, w którym rynek pracy, narzędzia i role zmieniają się szybciej niż nasze plany rozwoju zawodowego. W pierwszym artykule serii podkreślam też, czym nie są: listą kursów do zaliczenia, wrodzonymi cechami osobowości ani tematem tylko dla osób na początku kariery. To sposób myślenia, działania i budowania relacji, który rozwija się świadomie przez całe życie zawodowe. Ich znaczenie rośnie wraz z rozwojem AI.
W pierwszym artykule serii opisuję siedem kompetencji przyszłości, uporządkowanych w trzech filarach.
Myślenie
- Myślenie strategiczne w warunkach niepewności: działanie na niepełnych danych, z jasno nazwanymi założeniami i ryzykiem.
- Łączenie kompetencji (skill stacking): świadome budowanie unikalnego zestawu uzupełniających się umiejętności.
- Metauczenie się: zarządzanie własnym procesem nauki, od rozłożenia umiejętności na części po celową praktykę i informację zwrotną.
Działanie
- Przedsiębiorczość i proaktywna sprawczość: inicjowanie działań bez zewnętrznego impulsu i branie odpowiedzialności za wynik.
- Komunikacja jako architektura wpływu: świadome projektowanie tego, co ma zostać w głowie odbiorcy.
Relacje z innymi
- Empatia poznawcza: rozumienie celów, obaw i sposobu myślenia drugiej osoby.
- Świadome budowanie otoczenia: dobór osób, mentorów i środowisk, które nas kształtują.
Wspólnym warunkiem większości z nich jest umiejętność zmiany perspektywy, której poświęcony jest ten artykuł.
To umiejętność spojrzenia na sytuację z innego miejsca niż własne i zauważenia, że nasza interpretacja jest tylko jedną z możliwych. W artykule rozróżniam trzy jej znaczenia: sposób, w jaki postrzegamy, sposób, w jaki interpretujemy oraz zdolność zrozumienia, jak sytuację widzi ktoś inny.
Sztuczna inteligencja sprawia, że odpowiedzi są coraz tańsze i łatwiej dostępne. Rośnie więc wartość tego, czego nie da się w całości oddać modelowi: umiejętności postawienia problemu z innej strony, zanim zaczniemy szukać rozwiązania. Według raportu World Economic Forum „Future of Jobs 2025”, który omawiam w pierwszym artykule serii, do 2030 roku zmieni się około 39% kluczowych umiejętności, a myślenie analityczne pozostaje na szczycie listy najbardziej potrzebnych. Bez zmiany perspektywy nawet najlepsza analiza zamyka się w jednym scenariuszu.
W pierwszym artykule serii opisałam siedem kompetencji przyszłości, uporządkowanych w trzech filarach: myślenia, działania i relacji z innymi. Zmiana perspektywy jest warunkiem dla większości z nich. Bez niej myślenie strategiczne w warunkach niepewności zamyka się w jednym scenariuszu, empatia poznawcza zostaje deklaracją, a łączenie kompetencji (skill stacking) kończy się na tym, co już znamy. Dotyczy to także komunikacji jako architektury wpływu, bo trudno zaprojektować przekaz dla odbiorcy, którego punktu widzenia nie rozumiemy.
Nie do końca. W pierwszym artykule odróżniam empatię poznawczą od emocjonalnej. Empatia poznawcza polega na zrozumieniu celów, obaw i sposobu myślenia drugiej osoby, niekoniecznie na współodczuwaniu jej emocji. Zmiana perspektywy jest pojęciem szerszym. Obejmuje też dystans do własnych interpretacji, przydatny nawet wtedy, gdy podejmujemy decyzję w pojedynkę. Nie wymaga przy tym rezygnacji z własnego zdania. Wymaga odwagi, by na chwilę przestać uważać je za jedyne możliwe.
Modele językowe mają skłonność do przyznawania racji pytającemu. Jeśli w pytaniu zawrzesz własną interpretację, dostaniesz jej dopracowaną i przekonującą wersję. Dlatego warto świadomie prosić AI o poszerzenie perspektywy: o najmocniejszy argument przeciwko swojemu stanowisku albo o opis sytuacji oczami osoby, której decyzja dotyczy najbardziej. Pamiętaj jednak, że model odgrywający rolę klienta czy współpracownika pokazuje wyobrażenie ich punktu widzenia. Rzeczywistą perspektywę poznasz dopiero w rozmowie z nimi.
Tak. Wejście w buty drugiego człowieka często traktujemy jak cechę charakteru, tymczasem opiera się ono na funkcjach wykonawczych: hamowaniu automatycznych reakcji, pamięci roboczej i elastyczności poznawczej, które opisuje między innymi Adele Diamond. Te funkcje można świadomie wzmacniać. Słabną jednak w stresie, przy zmęczeniu i pod presją czasu, czyli wtedy, gdy zrozumienie drugiej strony jest najbardziej potrzebne. To dobrze pokazuje, dlaczego w pierwszym artykule serii nazywam energię infrastrukturą kariery.
W pierwszym artykule serii opisuję autorski model WISE, w którym jedna z czterech ścieżek kariery, Stand Out, dotyczy widoczności i marki osobistej. Zmiana perspektywy jest dla niej punktem wyjścia. Wiele osób zakłada, że dobra praca obroni się sama, tymczasem decyzje o projektach i awansach często zapadają w gronie osób, które znają tylko część naszej pracy. Dbanie o widoczność zaczyna się więc od spojrzenia na własną pracę oczami tych osób i opowiedzenia o niej w zrozumiały dla nich sposób.